MESJAŃSKI KOŚCIÓŁ ODRADZA SIĘ !

MESJAŃSKI KOŚCIÓŁ ODRADZA SIĘ !

Mesjański Kościół odradza się !

Odwiedźmy wczesny Kościół : jak wyglądało uwielbienie i nabożeństwo w pierwszym Kościele!

Wstęp

Ten mocny, głęboki materiał zaczerpnięty jest dla was z książki : Mesjański Kościół odradza się!

Cytat z książki: „Odwiedzimy kościół domowy (pierwszego wieku). Pozwólcie, że ostrzegę was przed tą wizytą : bądźcie gotowi na poważny „szok kulturowy”. To, czego będziecie świadkami, to zupełnie nie to kościelne życie, które znacie.”

Widzieliśmy siłę kościoła, jak rósł i zdobywał świat w krótkim okresie siedemdziesięciu lat. Poczuliśmy namaszczenie, które na nim było. Ale jaki był ten pierwszy kościół ? Skąd czerpał takie życie i siłę?

W ostatniej części tego rozdziału, chciałbym pokazać wam obraz kościoła, którego nigdy nie widzieliście. To taki Kościół, jakiego większość z nas nawet sobie nie wyobrażało. Chciałbym, żebyście zobaczyli, jaki był wczesny kościół zanim nie umarł. Modlę się, aby Bóg bardzo jasno narysował ten obraz w waszym umyśle. Mam nadzieję, że nigdy go nie zapomnicie.

Wielu chrześcijan myśli, że następnego dnia po Pięćdziesiątnicy Piotr poszedł i wynajął duży budynek, przymocował na szczycie wieży budynku tabliczkę „Pierwszy Kościół Baptystyczny Jerozolimy”, i rozpoczął organizować nabożeństwa już od następnej niedzieli.

Chciałbym zabrać was z sobą na zebranie wczesnego Kościoła. Wszystko, co będę opisywać, opiera się na historycznych przekazach o Kościele pierwszego wieku,   zaczerpniętych albo z Nowego Testamentu, albo z innych wczesnochrześcijańskich źródeł literackich.  Podczas, gdy przygotowujemy się do odwiedzenia tego Kościoła, chcę, abyście się nastawili na coś nieoczekiwanego, ponieważ nie zobaczycie tam zbyt wiele znajomego. Większość z tego, co współcześni chrześcijanie kojarzą z Kościołem, – po prostu nie istniało w tamtym czasie.

Nikt w pierwszych stuleciach nie widział budynku kościelnego, wież, zaciemnionych szklanych okien, katedry, zbioru hymnów lub kościelnego biuletynu. Nikt nie miał na sobie sutanny czy krawatu, nie było żadnej liturgii, którą można było powtarzać. Większości z tych rzeczy nie stało się częścią kościelnej tradycji, dopiero za 1000  lub więcej lat. Nie twierdzę, że coś z tego jest nieprawidłowe.  Trzeba, po prostu zrozumieć, że „sedno” tego, czym jest kościół, nie obejmuje takich rzeczy.  W pierwszym kościele niczego takiego nie było, a jednak była moc, przewyższająca wszelkie wyobrażenia Kościoła naszych czasów.

Jak wyglądało uwielbienie wczesnego Kościoła? Wyobraźmy sobie, że jesteśmy na ulicach Rzymu. Mamy 95 r. n.e. ,ponad 50 lat minęło od dnia Pięćdziesiątnicy. Znajdujemy się na typowym zebraniu Kościoła tego miasta.

Kościół, który odwiedzamy, to Kościół domowy. Wczesny Kościół działał na dwóch poziomach: Kościół domowy i wspólnota. Czy kościół składał się z dwudziestu osób, czy trzydziestu tysięcy osób, – jego podstawową jednostką był Kościół domowy.  Od czasu do czasu Kościoły domowe zbierały się w większych grupach, często na zewnątrz lub w wynajmowanych pomieszczeniach. W Jerozolimie zbierano się na dziedzińcu Świątyni.

Pora: piątkowy wieczór. Kościół spotyka się wieczorami, ponieważ większość ludzi musi pracować w ciągu dnia. Wchodzimy do drzwi zwykłego rzymskiego domu, i właściciel wita nas serdecznie.

Znaleźliśmy się w Kościele domowym. Pozwólcie, że uprzedzę was zanim wejdziemy: bądźcie gotowi na poważna formę „kulturowego szoku”. To, czego będziecie świadkami, całkowicie nie przypomina kościelnego życia, do jakiego jesteście przyzwyczajeni.

Przechodzimy przez drzwi, przed nami ukazuje się szeroki, otwarty dziedziniec wewnętrzny. To, co tam widzimy przypomina raczej przyjęcie. W tym czasie kiedy jedni śpiewają, tańczą i klaszczą w dłonie, ktoś inny gra na fletach, lirach i tamburynach. Zaczynacie się rozglądać, pragnąc upewnić się, czy przyszliście pod właściwy adres. Kiedy jednak przysłuchacie się słowom, to zrozumiecie, że to prawidłowe miejsce, ponieważ słowa pieśni – to słowa uwielbienia dla Jezusa. Ludzie przepełnia radość, ponieważ poznali żywego Boga.

Staliście się świadkami tego, jak wczesny Kościół uwielbia Boga. Taki rodzaj uwielbienia jest obcy wielu kościołom dzisiaj, ale z Biblijnych i historycznych zapisów widać, że właśnie tak wyglądało uwielbienie we wczesnym kościele. Było to swobodne i radosne świętowanie z pieśniami i tańcami !

Większość nabożeństw Kościoła zaczynała się od tego, że ludzie gromadzili się w kole (lub kilku koncentrycznych okręgach) i tańczyli żydowskie tańce (na przykład Horę).

Oto jak niektórzy wcześni chrześcijanie opisywali  uwielbienie:

Klemens Aleksandryjski (pisał w 215 r. n.e.) opisywał uwielbienie na ziemi, jak przyłączenie się do niebiańskiej chwały. Pisał o tym w następujący sposób: „I będą tańczyć w korowodach razem z aniołami wokół Tego, Który nie ma ani początku ani końca.”

Ambroży z Mediolanu, człowiek, który przyprowadził Augustyna do Boga,  w 390 r. n.e. pisał inspirując ludzi do wysławiania Boga : „ Tańczmy tak jak tańczył Dawid. Nie wstydźmy się pokazywać, jak bardzo kochamy Boga. Taniec podnosi ciało nad ziemią, kieruje wzrok ku niebu. Taniec, połączony z wiarą, świadczy o żywej łasce Boga. Ten, kto tańczy tak, jak tańczył Dawid – tańczy w łasce.”

Święty Bazyli (IV wiek) napisał: “Czy może być coś bardziej błogosławionego, niż powtarzać na ziemi  korowody aniołów!”

Ten obraz Kościoła, radującego się przez Bogiem w tańcu, jest zaskoczeniem dla wielu ludzi. Większość ludzi wyobraża sobie, że uwielbienie we wczesnym Kościele musiało być uroczyste, spokojne  i prawie żałobne. Jednak taka koncepcja uwielbienia  nie była powszechna w Kościele aż do V wieku – do tego czasu, dopóki  nie przeniknął do niej ascetyzm z pogańskich filozofii.

Tak wiec znajdujemy się na obszernym dziedzińcu wewnętrznym. Jest tu wiele pieśni, tańców i radości w Panu. Kiedy pieśni trochę cichną, wielu ludzi klęka na kolana przez Bogiem. Większość obecnych wznosi do Niego swoje ręce. Ogromne odczucie Bożej obecności wypełnia dziedziniec.

Podczas oddawania czci i uwielbienia, słychać głośne okrzyki chwały dla Boga.  Niektórzy wykrzykują „Amen!”, aby wyrazić swoją zgodę z tym, co mówią  inni. Wchodzimy w uwielbienie i odczuwamy miłość i akceptację innych.

Jedzenie na nabożeństwie?

Po wielu tańcach i pieśniach wynoszą jedzenie. Wszyscy znajdują sobie jakieś miejsce i przygotowują się do posiłku. Jesteśmy zaskoczeni, że oni mają zamiar jeść na w czasie kościelnego spotkania (!!!), ale to jest opisane w 1 liście Pawła do Koryntian, a także w listach Judy i Piotra. Taki wspólny posiłek  nazywa się ucztą miłości lub Agape.

Na początku posiłku, pani domu zapala świece (Żydzi praktykują to do dzisiejszego dnia, na początku święta – Szabatu) i wznosi specjalną dziękczynną modlitwę. Następnie wstaje jeden z prowadzących, podnosi kielich, błogosławi Boga i przekazuje kielich po okręgu, tak aby każdy mógł z niego wypić. Później bierze chleb i wznosi dziękczynienie. Chleb także jest przekazywany od jednej osoby do kolejnej. To jest Wieczerza Pańska w jej oryginalnym kontekście.

Jedzenie  – to radosny czas, skoncentrowany na poświęceniu Bogu. Podczas posiłku, wierzący omawiają Boże prawdy, dzielą się świadectwami, mówią o Świętych Pismach, wyśpiewują chwałę dla Boga. Jesteście pod wrażeniem tego, że choć jedynie niektórzy mają własne kopie Ksiąg Biblijnych, większość zebranych zna na pamięć obszerne fragmenty z Biblii. W czasie poczęstunku jeden z prowadzących wstaje i czyta list, który przyszedł w tym tygodniu od apostoła Junia. To nie jest jeden z 12 apostołów, ale do tego czasu było ich już o wiele więcej niż 12.

Słuchacie jak czytany jest list, i z zadziwieniem zaczynacie rozumieć , że Junia okazuje się być kobietą! ( W 16 rozdziale Listu do Rzymian Paweł opisuje kobietę, którą nazywali Junia, i „która była zaszczytnie zanana pomiędzy apostołami” ).

Liderzy tego domowego Kościoła napisali list do Juni kilka tygodni wcześniej, aby zapytać o radę w niektórych kwestiach, i w swoim liście Junia udziela szczegółowych odpowiedzi. Jest oczywiste, że wszyscy odnoszą się do Juni z dużym szacunkiem, ponieważ wszyscy słuchają uważnie jej listu.

Po zakończonym posiłku, znów kontynuowane jest uwielbienie, aż do momentu, dopóki nie zaczną zachodzić zmiany. W atmosferze jest odczuwalna subtelna zmiana. Odnosi się wrażenie, że powietrze staje się gęściejsze. Ujawnia się  namacalne poczucie Bożej obecności i napełnia to miejsce. 5 rozdział  1-go Listu do Koryntian tak to opisuje: „Kiedy zbieracie się w imieniu Jezusa Chrystusa….i siła Pana jest obecna pośród was…”.

Ci, którzy studiowali literaturę o przebudzeniu, zauważyli, że takie namacalne odczucie Bożej obecności często towarzyszyło wielkim przebudzeniu historii. Zamanifestowanie Bożej obecności, w rzeczywistości jest znakiem rozpoznawczym prawdziwego przebudzenia. W obecności Świętego Boga grzesznicy znajdują zbawienie, ci, którzy odeszli znajdują pokutę, i cuda są normalnymi przejawami.

We wczesnym Kościele TAKIE RZECZY działy się każdego tygodnia. Kiedy zbierali się członkowie Ciała, to przychodzili jak „żywe kamienie”, tworzące świątynię Boga. Jak Boża obecność kiedyś wypełniała namiot Mojżesza (2 Mój. 40:34) i Świątynię Salomona ( 2 Kron.7: 1-2), tak samo wypełniała Jego nową świątynie i Kościół. A oto co obiecał Jezus: „Gdzie dwóch albo trzech zbiera się w Moim imieniu, tak Ja jestem pośród nich” (Mat. 18:20).

Kiedy zebrani poczuli Bożą obecność, niektórzy upadli na ziemię w uwielbieniu. Inni zastygli w ciszy, zapraszając Pana, aby przyszedł. Po tym, jak Boża obecność zeszła na nich, rozpoczęła się usługa. 14 rozdział  1-go Listu do Koryntian opisuje suwerenne przejawy darów Ducha świętego, kiedy wierzący zbierają się razem. Kobieta na końcu dziedzińca stoi i dzieli się słowem wiedzy na temat uzdrowienia. Mężczyzna podnosi swoją rękę i ludzie zbierają się wokół niego, aby się modlić. Wielu jest natychmiast uzdrawianych.

Ktoś jeszcze wstaje i czyta fragment  Świętych Pism. Inny człowiek, nauczyciel, wyjaśnia przeczytany fragment. Podnosi się kobieta i zaczyna śpiewać piękna pieśń proroczą. Wielu jest tak głęboko dotkniętych pięknem i namaszczeniem tej pieśni, że zaczyna płakać.

Słyszymy prorocze słowa. Słyszymy języki i ich wykład. I podczas tego wszystkiego, ludzie ciągle poruszają się w uwielbieniu.  Taki scenariusz jest jasno opisany w 1-szym Liście do Koryntian 14:23-32. Tak właśnie zbierał się i służył Bogu wczesny Kościół.

W którymś momencie jeden z mężczyzn przedstawia rodzinę, która cicho siedziała z tyłu. To jego sąsiedzi. Po ich twarzach łatwo można się domyśleć, ze są tu po raz pierwszy, i nie bardzo rozumieją dokąd trafili. Mężczyzna wyjaśnia, że ludzi ci przyszli tu, ponieważ ich 12-letnia córka choruje i całkiem oślepła. Przyszli, aby Kościół pomodlił się o nią. Ci, którzy mają dar uzdrawiania, podchodzą i stają razem ze starszymi, kiedy ci namaszczają dziewczynkę olejem i modlą się o nią. Nagle dziewczynka zaczyna płakać. I w czasie, kiedy łzy płyną jej po policzkach, wykrzykuje: „Ja widzę! Ja widzę!”.

Mama łapie ją i obejmuje, a po 5 minutach cała rodzina jest już zbawiona i oddaje swoje serca Jezusowi.

Słychać słowo prorocze, odkrywające sekrety czyjegoś serca. Ta osoba wychodzi do przodu i mówi : „Ja nie znam Jezusa, ale ja wiem , że Bóg jest tutaj. Ja chce Go poznać”.

Spotkanie trawa nadal. To jest miejsce, gdzie odbywa się podstawowa ewangelizacja kościoła … poprzez cudowną moc Boga, działającego pośród swego ludu. Większość z nas nie może sobie nawet wyobrazić, jak coś takiego może się dziać, a to było normą we wczesnym Kościele.

Ireneusz (około 195 r. n.e.) mówił nam, że za jego czasów słowa prorocze, języki i cuda uzdrowienia, były w kościele czymś zwyczajnym. Dodał też, że kościół często był świadkiem, jak ludzie powstawali z martwych przez modlitwy świętych!

Na początku swojego chodzenia z Panem, Augustyn wyrażał wątpliwości co do cudów. Po tym, jak stał się świadkiem wielu cudownych uzdrowień w swoim własnym kościele, publicznie odciął się od wcześniejszych wypowiedzi i dużą część swojego życia, poświęcił służbie uzdrawiania. Komentował : „Cuda nie mają żadnego innego celu, jak tylko ten, aby pomóc człowiekowi wierzyć, że Jezus – jest Panem”.

W opracowaniu  „ Zmierzch i upadek cesarstwa rzymskiego”  Gibbon  opisuje życie wczesnego kościoła w taki sposób: „ Ci prymitywni chrześcijanie ciągle chodzą po mistycznej ziemi… czują, że bez przerwy są atakowani przez demony , pocieszani widzeniami, prowadzeni proroctwami, w cudowny sposób wybawiani od niebezpieczeństw, chorób, a nawet od samej śmierci z pomocą kościoła.”

I tak nasze spotkanie w kościele przeciągnęło się do późnego wieczora i wydaje się, że nikt tego nie zauważył. Wreszcie, usługa zaczyna dobiegła końca. Obecność Ducha zaczyna wygasać, ale niektóre grupki ludzi wciąż kontynuują modlitwę. Kiedy ludzie już zbierają się do wyjścia, obejmują i całują na pożegnanie. To jest podobne do rodzinnego spotkania, i tak  właśnie jest. To co tygodniowe połączenie się bożej rodziny.

Czy chcielibyście być częścią takiego kościoła? Właśnie taki był wczesny Kościół. Był świątynią, w której przebywała Boża chwała. I każdego szabatowego wieczora, setki takich spotkań odbywało się w całym  Rzymie.  Takie były kościoły w Antiochii, Koryncie, Efezie, Kolasach i Jerozolimie. Oto Kościół, który podbił świat w jednym tylko pokoleniu.

Paweł szedł do jakiegoś miasta, zbierał tam wspólnotę…, i przychodziła Boża obecność.  Po kilku latach dziesiątki tysięcy ludzi było tam zbawionych, a wszystkie okoliczne miasta były tym dotknięte.  Pod koniec pierwszego stulecia Kościół rozprzestrzenił się wszędzie, ponieważ poganie nie posiadali niczego, co mogłoby przeciwstawić się Bożej sile i Jego wspólnocie.

To niewiarygodne, ale tak właśnie wyglądał kościół przez pierwsze trzysta lat !

Tajemnica sukcesu wczesnego kościoła.

Jeśli zwykły dzisiejszy chrześcijanin mógłby odwiedzić kościół pierwszego stulecia,  na przykład za pomocą maszyny do przenoszenia w czasie, największą niespodzianka dla niego nie byłby tańce, jedzenie w czasie nabożeństwa, czy nawet cuda. Najbardziej zadziwiającą dla większości chrześcijan byłaby ŻYDOWSKOŚĆ tego Kościoła. Obrazek, który przed chwilą oglądaliśmy, – to opis Kościoła, do momentu jego oddzielenia od żydowskich korzeni!

Pomimo faktu, że większość osób obecnych na spotkaniach “Kościoła domowego” było poganami, -Kościół był Mesjański. Taki kościół, jak i większość wczesnych Kościołów, był założony przez żydowskich misjonarzy, takich jak apostoł Paweł. Ich Bogiem był Bóg Izraela. Cytowali żydowską Biblię i czcili żydowskiego Mesjasza. Wielu z liderów Kościoła, byli Mesjańskimi Żydami. Ich wartości, styl życia i światopogląd był ściśle powiązany z Judaizmem. Podczas pierwszych wieków poganie, którzy przyłączali  się do kościoła, wiedzieli, że “przyłączają się” do czegoś żydowskiego!

Przez pierwsze 400  lat istnienia Kościoła, większość chrześcijan z pogan świętowała święta Biblijne. Przestrzegali dnia soboty jako Szabatu (dzień odpoczynku), później uwielbiali Boga także w pierwszy dzień tygodnia, świętując zmartwychwstanie Jezusa.

Świadectwa potwierdzają, dla chrześcijan było normą mieć bliskie więzi ze społecznością żydowską. A tak na marginesie, bardzo prawdopodobne, że wielu, z tych, którzy uczęszczali do   “domowego Kościoła” regularnie uczęszczało do synagogi!

Mark Nanos w swojej książce „Tajemnica Rzymian” pisze: „Dowody wskazują na to, że Rzymskie chrześcijaństwo i Judaizm były nierozłączne … przynajmniej do połowy drugiego wieku.” W innym miejscu pisze: “Jest możliwe, że chrześcijanie Rzymu,  pozostawali częścią społeczności żydowskiej i synagog przez dość długi okres czasu.”

 

Fragment książki :  „Mesjański Kościół odradza się!”

Autor: Robert Heidler

Źródło: orenu.co.il

Opublikowano w wersji audio book  w j. rosyjskim  http://orenu.co.il/?p=7816

Tłumaczenie : shalomwawa

 

 

Podziel się:

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *


× nine = 45

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>